Strona z tekstami

Samotność we Wszechświecie.






Spróbujmy ocenić szansę na to, że gdzieś, względnie niedaleko od nas, jest życie.
Co to znaczy "niedaleko" w skali kosmicznej?

Warto uświadomić sobie jak rozległe i przede wszystkim przeraźliwie puste są przestrzenie kosmosu. Sięgnijmy w tym celu do porównań przytoczonych przez Hoimara von Ditfurtha w książce "Dzieci Wszechświata".
Pomniejszenie Układu Słonecznego 100 milionów razy spowodowałoby, że Ziemia miałaby średnicę pomarańczy - 12 cm. Księżyc o średnicy 3,5 cm byłby oddalony od Ziemi o 380 cm. Słońce - potężna kula o średnicy 14 metrów - znajdowałoby się 1500 metrów od Ziemi-pomarańczy. Zewnętrzna planeta Układu Słonecznego - Pluton - w tej skali byłaby odległa od nas o ... 60 kilometrów, zaś najbliższa nam gwiazda Alfa Centauri znajdowałaby się ... prawie 400 tysięcy kilometrów od Ziemi (na Księżycu).

Pustka Układu Słonecznego jest jednak niczym gęstwina wobec pustki międzygwiezdnej. Galaktyki liczą od 20 do 200 miliardów gwiazd. Aby pokazać odległości pomiędzy nimi potrzebujemy już innej skali. Załóżmy, że gwiazdy mają średnicę kropli deszczu - 0,5 mm.
Średnia odległość między kroplami-gwiazdami w galaktyce wynosiłaby wtedy 70 do 80 kilometrów.
Już tylko na marginesie przedstawionych informacji, warto przypomnieć, że średnica naszej (nienajwiększej przecież) Galaktyki wynosi około 100.000 lat świetlnych (światło potrzebuje tylu lat, aby przebiec między przeciwległymi krańcami). Galaktyki obracają się wokoło środka swojej masy. Najszybsze z nich obróciły się dotąd, od swego powstania 15-16 miliardów lat temu, zaledwie kilkanaście razy. Słońca na peryferiach galaktyk w ciągu sekundy pokonują 500 km (nasze nie jest peryferyjne i okrąża środek Drogi Mlecznej z prędkością "zaledwie" 260 km/sek). Kolizja dwu galaktyk

Na zdjęciu obok - kosmiczna kolizja dwu galaktyk. Pomiędzy nimi widać jasne pasmo materii wyrywanej przez jedną galaktykę z drugiej. Widoczna na pierwszym planie galaktyka ma średnicę ok. 200 lat świetlnych.

Jak ogromny jest w rzeczywistości Wszechświat? A może Wszechświat jest nieskończony?
Najciekawsze jest to, że dowód skończoności Wszechświata każdy z nas ma przed oczami. W XVIII wieku Olbers zadał sobie pytanie: "Dlaczego w nocy jest ciemno?" Skoro Wszechświat jest nieskończony, to w każdym punkcie nieba powinno świecić nieskończenie wiele gwiazd i noc powinna być tak jasna jak dzień (pomijam tu - korzystny dla przedstawionego rozumowania - wywód matematyczny o związku odległości od gwiazdy z siłą jej światła i przyrostem ich liczby).
Wniosek - jest skończony. Jego granice obecnie określa się na 16 miliardów lat świetlnych (taki jest też wiek Wszechświata od momentu Wielkiego Wybuchu, czy jak głosi najnowsza teoria, od chwili powstania jako skutku zaburzenia dwóch innych Wszechświatów).

Co jest zatem dalej niż 16 mld lat świetlnych? Nie ma - takiego - pojęcia "dalej". Szczegółowo wyjaśnia to teoria względności A. Einsteina. :-))  [więcej na ten temat >>>]

Niezależnie od rozmiarów Wszechświata, aby poznać planety i znaleźć te zamieszkałe, trzeba i tak (samemu, lub przynajmniej przy pomocy fal radiowych) [więcej na ten temat >>] przemierzać przeogromne przestrzenie. Załóżmy, że odkryto metodę poruszania się z szybkością myśli i teraz w każde miejsce Kosmosu możemy dostać się w ciągu jednej sekundy. Przyjmijmy też, że każda ze 150 miliardów gwiazd naszej Drogi Mlecznej ma trzy planety (średnio; uczeni coraz bardziej przychylają się do wniosku, że życie podobne do naszego mogło powstać tylko w układach planetarnych o budowie bardzo zbliżonej do U. Słonecznego na planecie z dużym księżycem). Daje to 450 miliardów planet. Zakładając dalej, że lot na planetę, pobyt i powrót trwają łącznie jedną minutę na poznanie wszystkich potrzeba ... 900 000 lat. Tylko w naszej Galaktyce!

Pomyślmy też, że te same prawa fizyki i parametry (czas, przestrzeń) dotyczą tej drugiej cywilizacji. Założenie, że "obcy" osiągnęli daleko wyższy stopień rozwoju i są w stanie przełamać te ograniczenia niesie za sobą dwa pytania.
Po pierwsze, czy stojąc na dużo wyższym stopniu rozwoju niż mrówki, pszczoły czy nawet małpy i delfiny, nawiązujemy z nimi kontakt w celu przekazania im swojej wiedzy, taki, jakiego chcielibyśmy sami dla nas?
Po drugie - kontakt z istotą żyjącą w przestrzeni posiadającej o jeden choćby wymiar więcej niż nasza (pozwoliłoby to ominąć część naszych ograniczeń) - jest niemożliwy. Dla nas, nie dla tego kogoś "obcego". My, trójwymiarowi, możemy np. obserwować dwuwymiarowe ludki "żyjące" na płaskiej kartce papieru. Możemy wpłynąć na los "płaszczaka", ale on z prostych przyczyn nie mógłby nas nawet zobaczyć (i zapewne pytałby jak my o "dalej" poza granicami jego Wszechświata ...). Jeżeli więc ktoś obserwuje nas z więcejwymiarowej przestrzeni ....
Można też sobie łatwo wyobrazić, z jakim przerażeniem reagowałby "płaszczak" na ingerencje w jego świat czynione z naszej przestrzeni o jeden wymiar "szerszej". Przestrzeni dlań niepostrzegalnej i niewyobrażalnej.

Podane informacje i porównania pozwalają dojść do niewesołego wniosku. Zapewne nie jesteśmy sami we Wszechświecie, ale szansa na odwiedziny  braci jest niewielka.
Rzekłbym, żałośnie malutka.

A jeżeli oni jednak przybędą na Ziemię, to jako bracia czy jako zdobywcy? Nie wiemy, czy jest możliwe, aby bardzo wysoko rozwinięta cywilizacja zdławiła w sobie agresję, będącą, jak uczy nas historia własnego gatunku, elementem walki o byt i motorem przetrwania. Raczej więc będziemy w sytuacji, w jakiej sami stawiamy inne gatunki na naszej planecie.

Ale czy życie oparte na białku w ogóle mogłoby powstać na innej niż Ziemia planecie. Powstać i przetrwać?     [więcej na ten temat >>]


  poczta do góry  

Strona główna | Ciekawe teksty na różne tematy | Przesłanie do Obcych | Jak powstały galaktyki
Warunki powstania życia | Misja Pioniera X | I Ty poszukaj Obcych | Księżyc - jak powstał | Podróże

Horoskop druidów